sobota, 12 sierpnia 2017

Psiarz a właściciel psa - czyli dla kogo jest nasz blog.



Life is brutal – jak mawia klasyk.
Często latam w chmurach. Wkurzają mnie kolczatki, uważanie małych psów za głupie, chodzenie na flexi i obrożach zaciskowych. Wkurza mnie jedzenie cały czas w miskach, ogolenie psa – bo mu za ciepło. Wiele rzeczy mnie wkurza, serio.

A wiecie dlaczego? Bo się psami po prostu interesuje. Nie jest mi obojętny los żadnego psa. I chciałabym zmienić i poprawić byt każdego z nich.

STOP!
Przeczytaliście to?
Chciałabym zmienić los każdego psa. Gdy idę ulicą jasny piorun mnie strzela, gdy widzę wyżej wymienione rzeczy. Ale dobrze, że istnieją ludzie, którzy nie od zawsze mają świra na punkcie psów. Tacy, którzy sprowadzają nas na ziemie. Mówią heloł, laska, ten pies ma dom, dobrze, że nie chodzi głodny”.
I wiecie co? Ja mam takiego Starego, który przebija nadmuchany przeze mnie balonik z fantazjami z dupy. Bo ja bym chciała już, wszystko na raz, żeby wszyscy wszystko wiedzieli, żeby traktowali psa jak cud świata, osiemset ósmy cud świata. Chciałabym. I tu wkracza moja igła. Osoba, która regularnie ściągała mnie na ziemię. I dobrze.

Bo uświadomiła mi, że nie chce, aby mój blog był trudno dostępny dla „przeciętnego zjadacza chleba”. Oczywiście, jestem psiarą, więc uwielbiam psie gadżety, daje psu suplementy i inne dla ludzi dziwne rzeczy, mam świra, interesuje mnie to i chce się tym dzielić. Tak samo, jak czytam milion psich blogów, zestawiam poglądy na tematy a i b, czytam o seminariach, zawodach, problemach behawioralnych, socjalizacji itd. itp. – czyli nie oszukujmy się dla ludzi „posiadających psa” – o rzeczach bardzo odległych, jakiś wręcz kosmicznych.

Chciałabym więc i staram się, aby nasz blog był przystępny także dla właściciela psa. Dla właściciela psa, który ma problemy z czworonogiem, które typowemu psiarzowi wydawałyby się błahe i oczywiste do rozwiązania. Chciałabym, aby było prosto, zwięźle i na temat. Poruszając tematy, o których każdy psiarz ma ogromną wiedzę i są one dla niego oczywiste, każdy psiarz, a nie osoba, która psa po prostu ma. Bo nie oszukujmy się, nie każdy jest zwariowany na punkcie psów i nie musi taki być, aby psa posiadać.

Dzięki Ł, który regularnie przebija balonik, wiem, że trzeba doceniać najmniejsze rzeczy, tłumaczyć wszystko od podstaw.

Cieszę się, że znajduję w internecie, a przede wszystkim w realnym życiu ludzi, którzy chcą mojej pomocy. Nigdy się nie przemądrzam, bo alfą i omegą nie jestem, jednak jeśli potrafię – pomagam, bo uważam, że wszystko należy budować od podstaw i od najprostszych rzeczy.

A Wy, jakie blogi lubicie? Typowo proste i oczywiste, bardziej "zawodowe", czy właśnie poprzeplatane wszystkimi tematami?

3 komentarze:

  1. Wprawdzie mój blog mocno się wyspecjalizował, ale muszę przyznać, że mam podobne przemyślenia, które zresztą potwierdzają moje obserwacje związane z najczęściej czytanymi na blogu tekstami. Triumfy święci artykuł "Jak świadomie kupić psa rasowego", gdzie jasno tłumaczę o co chodzi z federacjami i jak za kupno psa ma się zabrać osoba, która nigdy nie miała z kynologią do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie. Także zaobserwowałam, że najlepiej czytają się posty typu, po co psu wąsy, dlaczego psy nas liżą, karmy, same zdawałoby się podstawowe rzeczy, a jednak dla kogoś kto się nie interesuje, są to rzeczy, których właśnie szuka w internecie :)
      A Waszego posta o hodowlach, sami czytaliśmy ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Ja czytam różne tematy, ale tam gdzie ktoś ma coś mądrego do powiedzenia. Jakoś ulubionego bloga nie mam, ale jest wąskie grono, gdzie staram się na bieżąco czytać. Wiem, wiem, że istnieje cały szereg tematów, o których przeciętny posiadacz psów nie ma pojęcia i jednocześnie wiem, że takie osoby nie czytają blogów. Tu pole do popisu mają grupy na FB, a od pytań i dobrych rad włos się jeży na karku. Niestety. Również psie blogi/strony/artykuły nie wszystkie zawierają merytoryczną wiedzę i wszystko trzeba samemu przemyśleć i przeanalizować :)
    Jednocześnie jestem pełna podziwu dla blogerów, jak niektórzy zgłębiają i analizują temat, po czym posty są bardzo rozbudowane, mądre i faktycznie dla mnie to duża dawka wiedzy jest.
    Ja sama klepię czasem takie posty, że po czasie jak do nich wracam to sama jestem zdziwiona :D Choć u mnie najczęściej otwierane artykuły są o ONkach, ale mam bloga postawionego na tę rasę.

    OdpowiedzUsuń